dla wszystkich fanatyków sportu i nie tylko.....
czwartek, 14 grudnia 2017
PŚ Davos 2017: Wygrane Nilsson oraz Oestberg. Młody Klaebo przegrywa tylko, gdy odpuszcza.

Za nami kolejny weekend z biegami narciarskimi. Tym razem na trasach biegowych nie oglądaliśmy Justyny Kowalczyk. Widać z resztą, że większość zawodniczek i zawodników myśli już raczej o zbliżającym się wielkimi krokami Tour de Ski.

W szwajcarskim Davos pierwszym punktem programu były sprinty stylem dowolnym. Wśród kobiet byliśmy świadkami walki jaka ma miejsce już mniej więcej od kilku sezonów - Szwedka Stina Nilsson oraz Norweżka Maiken Caspersen Falla znów mierzyły się między sobą w starciu o zwycięstwo w sprincie. Tym razem lepsza okazała się Nilsson. Jeśli nie zdarzy się nic nieprzewidzianego to właśnie między tymi dwiema zawodniczkami powinna rozegrać się bitwa o złoty medal w sprincie na IO w Pjongczang. Wśród mężczyzn kolejne zawody Pucharu Świata wygrał Norweg Johannes Hoesflot Klaebo. Ten zaledwie 21-letni biegacz wygrał wszystkie 6 startów w tym sezonie! W tym miejscu chciałbym zadać pytanie - czy Klaebo również jest astmatykiem? Szczerze mówiąc nie jestem, aż tak dobrze zorientowany w sytuacji zdrowotnej norweskiej kadry, ale coś mi mówi, że ten młody chłopak również może być "chory" na astmę. W biegu na 10 kilometrów stylem dowolnym kobiet przypomniała o sobie Ingvild Flugstad Oestberg. Norweżka okazała się lepsza od swojej rodaczki Ragnhild Hagi oraz Finki Kristy Parmakoski. Wśród mężczyzn bieg na 15 kilometrów stylem dowolnym padł łupem Francuza Maurice'a Manificat'a. Były to pierwsze zawody PŚ w tym sezonie, których nie wygrał Klaebo. Nie pokonała go jednak astma, czy też Manificat... Norweg po prostu postanowił odpuścić udział w zmaganiach. Przed nami ostatni pucharowy weekend przed Tour de Ski - karawana PŚ przenosi się teraz do włoskiego Toblach.

 

 

Wyniki:

Sprint (K):

1. Stina Nilsson (Szwecja) 2.47,99

2. Maiken Caspersen Falla (Norwegia) +0,08

3. Kikkan Randall (USA) +2,53

 

Sprint (M):

1. Johannes Hoesflot Klaebo (Norwegia) 2.28,07

2. Federico Pellegrino (Włochy) +1,80

3. Aleksander Bolszunow (Rosja) +4,64


Bieg na 10 km (K):

1. Ingvild Flugstad Oestberg (Norwegia) 25.28,5

2. Ragnhild Haga (Norwegia) +5,9

3. Krista Parmakoski (Finlandia) +7,9


Bieg na 15 km (M):

1. Maurice Manificat (Francja) 33.56,2

2. Siergiej Ustiugow (Rosja) +4,0

3. Aleksander Bolszunow (Rosja) +14,6

 



Wyniki z innych zimowych aren:

Narciarstwo alpejskie-Supergigant (K):

1. Jasmine Flury (Szwajcaria) 1.02,59

2. Michelle Gisin (Szwajcaria) +0,10

3. Tina Weirather (Liechtenstein) +0,16


Narciarstwo alpejskie-Slalom gigant (M):

1. Alexis Pinturault (Francja) 1.51,18

2. Stefan Luitz (Niemcy) +0,28

3. Marcel Hirscher (Austria) +0,54


Narciarstwo alpejskie-Slalom (M):

1. Marcel Hirscher (Austria) 1.41,94

2. Henrik Kristoffersen (Norwegia) +0,39

3. Andre Myhrer (Szwecja) +0,40


23:49, kaspa225 , Zimowe
Link Dodaj komentarz »
środa, 13 grudnia 2017
PŚ Titisee-Neustadt 2017: Polacy na tropie Norwegów i Niemców.

Polscy skoczkowie narciarscy zaliczyli naprawdę dobry weekend w Pucharze Świata i wbrew opinii malkontentów jestem wręcz przekonany, że już na Turnieju Czterech Skoczni nasi reprezentanci będą bić się o czołowe lokaty.

W niemieckim Titisee-Neustadt rozegrano konkurs indywidualny i drużynowy. W rywalizacji najlepszych ekip świata podopieczni Stefana Horngachera w końcu pokazali, że można przeciwstawić się Norwegom. Biało-czerwoni prowadzili po I serii zawodów, jednak ostatecznie to właśnie Norwegia wyprzedziła nas zaledwie o 0,8 punktu. Bardzo dobrze skakał Kamil Stoch - próby na 142,5 oraz 135,5 metra były wręcz fantastyczne. Pozostali Polacy nie odstawali poziomem od naszego mistrza, a szczególnie wyróżniłbym w tym miejscu pierwszą próbę Dawida Kubackiego (141,5 metra). Skład podium uzupełniła reprezentacja gospodarzy. Konkurs indywidualny był prawdziwym koszmarem zarówno dla organizatorów, kibiców, jak i samych skoczków. Odkładane w czasie zawody w końcu udało się przeprowadzić. Pytanie tylko, czy była to słuszna decyzja, ponieważ warunki do skakania nie były dobre, a już na pewno nie sprawiedliwe. Jak jednak wszyscy wiemy presja sponsorów i telewizji robi swoje. Na pewno szczęśliwi mogą czuć się Niemcy - Richard Freitag wygrał jednoseryjny konkurs i umocnił się na prowadzeniu w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Drugie miejsce zajął kolejny z reprezentantów gospodarzy Andreas Wellinger, a trzeci był Norweg Daniel Andre Tande. Najlepszym z Polaków był Kamil Stoch, który zajął 6 lokatę. Dawid Kubacki był 11, Stefan Hula 13, Piotr Żyła 19, a Jakub Wolny 30. Maciej Kot zaliczył upadek przy lądowaniu w okolicy 118 metra i został sklasyfikowany dopiero na 32 miejscu. Na szczęście nasz skoczek nie odniósł żadnych większych obrażeń. Karawana Pucharu Świata przenosi się teraz do szwajcarskiego Engelbergu, gdzie odbędą się ostatnie zawody przed Świętami Bożego Narodzenia i jednocześnie Turniejem Czterech Skoczni.


Wyniki konkursu drużynowego:

1. Norwegia 1083,6 pkt

2. Polska 1082,8

3. Niemcy 1054,7

 



 

Wyniki konkursu indywidualnego:

1. Richard Freitag (Niemcy) 128,4 pkt

2. Andreas Wellinger (Niemcy) 126,0

3. Daniel Andre Tande (Norwegia) 122,5

 




Wyniki z innych zimowych aren:

Biathlon-Bieg na 7,5 km (K):

1. Daria Domraczewa (Białoruś) 22.40,2 (0)

2. Anastazja Kuzmina (Słowacja) +22,1 (1)

3. Dorothea Wierer (Włochy) +30,6 (1)

 

Biathlon-Bieg na 10 km (M):

1. Johannes Thingnes Boe (Norwegia) 24.18,4 (0)

2. Martin Fourcade (Francja) +12,1 (0)

3. Jakov Fak (Słowenia) +35,4 (0)


Biathlon-Bieg na 10 km (K):

1. Anastazja Kuzmina (Słowacja) 34.31,2 (1)

2. Kaisa Makarainen (Finlandia) +10,2 (2)

3. Daria Domraczewa (Białoruś) +11,8 (1)


Biathlon-Bieg na 12,5 km (M):

1. Johannes Thingnes Boe (Norwegia) 36.41,1 (3)

2. Jakov Fak (Słowenia) +58,8 (1)

3. Martin Fourcade (Francja) +1.10,0 (5)


23:13, kaspa225 , Zimowe
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 07 grudnia 2017
PŚ Lillehammer 2017: Moc Kalli i Klaebo.

Za nami kolejny weekend z Pucharem Świata w biegach narciarskich. W norweskim Lillehammer swoją moc po raz kolejny pokazała Szwedka Charlotte Kalla oraz Norweg Johannes Hoesflot Klaebo.

W sprincie stylem klasycznym bardzo dobrze zaprezentowała się Justyna Kowalczyk. Polka zajęła 7 miejsce (odpadła w biegu półfinałowym), będąc lepszą m.in. od Norweżki Marit Bjoergen. Na takie występy naszej "Królowej Zimy" wszyscy czekamy - bez "napinki" i z realną oceną swoich możliwości. Rywalizację wygrała Norweżka Maiken Caspersen Falla, odbijając sobie tym samym słaby występ z Kuusamo. Wśród Panów również wygrał reprezentant gospodarzy - Johannes Hoesflot Klaebo. Co ciekawe za jego plecami finiszowali dwaj Rosjanie - Siergiej Ustiugow oraz Aleksander Bolszunow, co tylko podgrzało i tak gorącą już atmosferę wokół rosyjskich sportowców. Niedzielny bieg łączony może przejść do historii, ponieważ mógł być ostatnim w ramach cyklu Pucharu Świata. Ta konkurencja pojawi się jeszcze na IO w Pjongczang, ale najprawdopodobniej w ogóle zniknie z kalendarza PŚ. Wśród kobiet dobrą formę potwierdziła Charlotte Kalla, która po raz kolejny w tym sezonie okazała się najlepsza. Jeśli Kalli wystarczy "paliwa" to będzie główną faworytką do wygrania Tour de Ski oraz zgarnięcia paru medali IO. Podobnie sprawa ma się z Johannesem Hoesflotem Klaebo. Młody Norweg wygrał bieg łączony i jak dotąd nie znalazł jeszcze pogromcy w tegorocznym PŚ. Justyna Kowalczyk niestety nie ukończyła rywalizacji - na 3 kilometry przed metą zeszła z trasy. Najbliższe pucharowe zawody rozegrane zostaną w szwajcarskim Davos.

 

 

Wyniki:

Sprint (K):

1. Maiken Caspersen Falla (Norwegia) 3.19,98

2. Krista Parmakoski (Finlandia) +2,07

3. Sadie Bjornsen (USA) +5,01

 

Sprint (M):

1. Johannes Hoesflot Klaebo (Norwegia) 3.33,88

2. Siergiej Ustiugow (Rosja) +0,83

3. Aleksander Bolszunow (Rosja) +1,29


Bieg na 15 km (K):

1. Charlotte Kalla (Szwecja) 42.24,7

2. Heidi Weng (Norwegia) +19,7

3. Ragnhild Haga (Norwegia) +43,6


Bieg na 30 km (M):

1. Johannes Hoesflot Klaebo (Norwegia) 1:16.47,1

2. Martin Johnsrud Sundby (Norwegia) +1,3

3. Hans Christer Holund (Norwegia) +6,8

 



Wyniki z innych zimowych aren:

Narciarstwo alpejskie-Zjazd (K):

1. Cornelia Huetter (Austria) 1.48,53

2. Tina Weirather (Liechtenstein) +0,09

3. Mikaela Shiffrin (USA) +0,30


Narciarstwo alpejskie-Supergigant (M):

1. Vincent Kriechmayr (Austria) 1.09,71

2. Kjetil Jansrud (Norwegia) +0,23

3. Hannes Reichelt (Austria) +0,33


Narciarstwo alpejskie-Zjazd (K):

1. Mikaela Shiffrin (USA) 1.27,55

2. Viktoria Rebensburg (Niemcy) +0,13

3. Michelle Gisin (Szwajcaria) +0,17


Narciarstwo alpejskie-Zjazd (M):

1. Aksel Lund Svindal (Norwegia) 1.40,46

2. Beat Feuz (Szwajcaria) +0,15

3. Thomas Dressen (Niemcy) +0,49


Narciarstwo alpejskie-Supergigant (K):

1. Tina Weirather (Liechtenstein) 1.18,52

2. Lara Gut (Szwajcaria) +0,11

3. Nicole Schmidhofer (Austria) +0,27

 

Narciarstwo alpejskie-Slalom gigant (M):

1. Marcel Hirscher (Austria) 2.37,30

2. Henrik Kristoffersen (Norwegia) +0,88

3. Stefan Luitz (Niemcy) +1,03


23:13, kaspa225 , Zimowe
Link Dodaj komentarz »
środa, 06 grudnia 2017
PŚ Niżny Tagił 2017: Niemcy wygrywają na rosyjskiej ziemi.

Kolejny weekend Pucharu Świata w skokach narciarskich za nami. W rosyjskim Niżnym Tagile nie najlepiej wiodło się Polakom. Błyszczeli za to Niemcy, którzy triumfowali w obu konkursach indywidualnych.

Pierwsze zawody padły łupem Richarda Freitaga, który po skokach na 135 i 137 metr okazał się najlepszy z całej stawki. Dobrą formę znów potwierdzili Norwegowie - drużynowo to właśnie oni prezentują najwyższą dyspozycję na początku sezonu. Czy to zasługa kombinacji sprzętowych? Owszem, istnieją pewne materiały wideo wskazujące na manipulacje kombinezonami, ale jak dotąd nikogo za rękę nie złapano. Drugie miejsce w konkursie zajął Daniel Andre Tande, a trzeci był Johann Andre Forfang. Austriak Stefan Kraft znów uplasował się poza podium (był 4). Biało-czerwoni spisali się nieźle, ale bez rewelacji. Najwyżej z Polaków zameldował się Piotr Żyła (10 miejsce), Dawid Kubacki był 11, Kamil Stoch 15, Maciej Kot 20, Stefan Hula 27, a Jakub Wolny 30. Podopieczni Stefana Horngachera trochę lepiej spisali się w niedzielę - Stoch zajął 7 lokatę, a Kot był 8. Punktowali również pozostali Biało-czerwoni - Żyła był 16, Kubacki 19, a Wolny 26. Niedzielny konkurs był czwartym konkursem indywidualnym w tegorocznym cyklu PŚ i co ciekawe po raz czwarty byliśmy świadkami triumfu innego zawodnika. Tym razem najlepszy okazał się Niemiec Andreas Wellinger, który wyprzedził Freitaga i Krafta. Jak widać początek sezonu jest bardzo wyrównany. Nie ma "klasycznego" dominatora. Oczywiście w świetnej formie są Norwegowie oraz Niemcy. Polacy wraz z Austriakami wydają się być "przyczajeni", ale jestem pewien, że im bliżej będzie Turnieju Czterech Skoczni, tym lepsze skoki tych drużyn będziemy oglądać. Już w ten weekend kolejne konkursy PŚ, tym razem w niemieckim Titisee-Neustadt.

 

 

Wyniki 1 konkursu:

1. Richard Freitag (Niemcy) 267,5 pkt

2. Daniel Andre Tande (Norwegia) 266,9

3. Johann Andre Forfang (Norwegia) 264,3


Wyniki 2 konkursu:

1. Andreas Wellinger (Niemcy) 275,7 pkt

2. Richard Freitag (Niemcy) 270,9

3. Stefan Kraft (Austria) 263,5

 



Wyniki z innych zimowych aren:

Biathlon-Bieg na 15 km (K):

1. Nadieżda Skardino (Białoruś) 42.57,4 (0)

2. Synnoeve Solemdal (Norwegia) +2,9 (0)

3. Julia Dżyma (Ukraina) +12,0 (0)


Biathlon-Bieg na 20 km (M):

1. Johannes Thingnes Boe (Norwegia) 53.24,5 (0)

2. Quentin Fillon Maillet (Francja) +2.01,0 (0)

3. Martin Fourcade (Francja) +2.14,3 (2)


Biathlon-Bieg na 7,5 km (K):

1. Denise Herrmann (Niemcy) 19.54,8 (1)

2. Justine Braisaz (Francja) +15,2 (0)

3. Julia Dżyma (Ukraina) +19,6 (0)


Biathlon-Bieg na 10 km (M):

1. Tarjei Boe (Norwegia) 22.40,6 (1)

2. Martin Fourcade (Francja) +0,7 (1)

3. Erik Lesser (Niemcy) +3,7 (1)


Biathlon-Bieg na 10 km (K):

1. Denise Herrmann (Niemcy) 30.02,7 (2)

2. Justine Braisaz (Francja) +25,8 (0)

3. Marte Olsbu (Norwegia) +48,0 (2)


Biathlon-Bieg na 12,5 km (M):

1. Martin Fourcade (Francja) 30.12,2 (1)

2. Jakov Fak (Słowenia) +40,8 (2)

3. Quentin Fillon Maillet (Francja) +42,1 (2)


18:07, kaspa225 , Zimowe
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 05 grudnia 2017
Legendy futbolowego środka pola żegnają się, czyli Andrea Pirlo, Xavi Hernandez, Steven Gerrard i Frank Lampard kończą kariery.

Rok 2017 okazuję się być końcem pewnej generacji piłkarzy. Na swoim blogu w ciągu ostatnich 12 miesięcy opisywałem już pożegnania Francesco Totti'ego, Xabi'ego Alonso, czy też Philippa Lahma. Teraz czas na przybliżenie sylwetek kilku Panów, którzy przez długie lata byli "generałami" piłkarskiego środka pola.

"Mistrz świata z 2006 roku i sześciokrotny triumfator Serie A z Juventusem Turyn i AC Milan Andrea Pirlo oficjalnie zakończył piłkarską karierę. Swoją decyzję ogłosił już wcześniej, a w niedzielę 5 listopada rozegrał ostatni mecz w barwach New York City.

38-letni Włoch pojawił się na placu gry w doliczonym czasie drugiej połowy, a jego zespół wygrał przed własną publicznością z Columbus Crew 2:0. Był to ostatni mecz gospodarzy w lidze MLS w tym sezonie.

"Końca dobiegła nie tylko moja przygoda w Nowym Jorku, ale też cała moja piłkarska podróż. Chciałbym wykorzystać tę okazję, aby podziękować mojej rodzinie za wsparcie, jakie zawsze od nich otrzymywałem; każdemu zespołowi, dla którego miałem zaszczyt grać; wszystkim kolegom, u boku których miałem przyjemność występować; wszystkim, którzy uczynili moją karierę tak niesamowitą; wszystkim kibicom, którzy wspierali mnie na całym świecie. Zawsze będę miał was w sercu" - napisał w poniedziałek na Twitterze Pirlo, który ma także w dorobku dwa zwycięstwa w Lidze Mistrzów.

Seniorską karierę rozpoczął w 1995 roku w Brescii. W tym klubie w wieku 16 lat rozegrał pierwszy mecz we włoskiej ekstraklasie."


źródło: polsatsport.pl





Andrea Pirlo zawsze będzie kojarzył mi się ze specyficznym stylem i gracją w poruszaniu się po boisku. To prawdziwy "generał", który decydował o grze reprezentacji Włoch, Milanu oraz Juventusu. Z reprezentacją zdobył mistrzostwo świata (2006) oraz wicemistrzostwo Europy (2012). Co ciekawe na IO w Atenach (2004) wywalczył wraz z Włochami brązowy medal olimpijski. Łącznie 6 razy sięgał po tytuł mistrza Włoch (2 razy z Milanem i 4 razy z Juventusem). Dwukrotnie zdobywał Puchar (raz z Milanem i raz z Juventusem), a trzykrotnie Superpuchar Włoch (raz z Milanem i 2 razy z Juventusem). W europejskich pucharach największe triumfy święcił z Milanem, z którym 2 razy wygrał Ligę Mistrzów (2002/03 i 2006/07), 2 razy Superpuchar Europy (2003 i 2007) oraz Klubowe Mistrzostwa Świata (2007).


"Legenda FC Barcelony Xavi Hernandez zapowiedział, że po obecnym sezonie zakończy karierę. Były kapitan Barcy i wieloletni reprezentant kraju chciałby w przyszłości zostać trenerem.

- Miałem to szczęście, że w całej karierze nie miałem poważnej kontuzji. Teraz nadszedł czas pożegnać się z wyczynowym sportem. Czuję, że coraz ciężej przychodzą mi treningi. To jest mój ostatni sezon jako piłkarza - powiedział.

37-letni Xavi gra od 2015 roku w Al Sadd w Katarze, ale wcześniej 17 lat spędził w Barcelonie. Zdobył osiem razy mistrzostwo Hiszpanii i cztery razy wygrał Ligę Mistrzów. Z kadrą Hiszpanii został dwukrotnie mistrzem Europy (2008 i 2012) oraz świata (2010)."


źródło: eurosport.interia.pl





Chłopak złotej ery reprezentacji Hiszpanii i Barcelony. Wieloletni "mózg" Barcy i reprezentacji. To właśnie on - Xavi Hernandez. Może czasem denerwował dziwnymi wypowiedziami, jednak na boisku oznaczał się inteligencją i sprytem. Myślę, że to naprawdę jeden z największych reżyserów gry XXI wieku. Bez niego "La Roja" nie zdobyłaby mistrzostwa świata (2010) oraz 2 tytułów mistrza Europy (2008 i 2012). Co ciekawe zdobył on wraz z Hiszpanią srebrny medal olimpijski na IO w Sydney (2000). Xavi walnie przyczynił się do 8 tytułów mistrza Hiszpanii, 3 Pucharów Króla i 6 Superpucharów Hiszpanii dla Barcelony. Ponadto miał olbrzymi wkład w dominację Barcy w europejskich pucharach - 4-krotnie prowadził Katalończyków do zwycięstwa w Lidze Mistrzów (2005/06, 2008/09, 2010/11, 2014/15). Zdobył również 2 Superpuchary Europy (2009 i 2011) i 2 Klubowe Mistrzostwa Świata (2009 i 2011).


"Były piłkarz Liverpoolu i reprezentacji Anglii Steven Gerrard zakończył karierę. W jej trakcie były kapitan The Reds wygrał między innymi Ligę Mistrzów, Puchar UEFA i dwukrotnie Puchar Anglii. 36-latek ostatnio występował w amerykańskiej lidze MLS, w zespole Los Angeles Galaxy. Nie skusił się na kolejną ofertę z ojczyzny.

"W związku z pojawiającymi się w mediach spekulacjami na mój temat, mogę potwierdzić, że zakończyłem sportową karierę. Chciałbym podziękować wszystkim osobom, które spotkałem w Liverpoolu, Los Angeles Galaxy oraz reprezentacji Anglii." – napisał w specjalnym oświadczeniu Steven Gerrard.

Gerrard jest legendą Liverpoolu, w którym występował w latach 1998–2015. Z The Reds w 2005 roku wywalczył Ligę Mistrzów, ale nigdy nie sięgnął po mistrzostwo Anglii. "Jako nastolatek spełniłem jedno ze swoich największych marzeń i zadebiutowałem w barwach Liverpoolu. Wtedy nie miałem pojęcia, że moja przygoda z piłką potoczy się w ten sposób. Jestem dumny z tego, co osiągnąłem" – przyznał 36-latek.

W reprezentacji Anglii Gerrard wystąpił w 114 meczach, strzelając 21 goli. – Wstępy w narodowych barwach były zaszczytem. Zawsze będę je dobrze wspominał. Mój dorobek nie byłby jednak możliwy bez osób, które spotkałem na swojej drodze. Chciałbym im wszystkim podziękować – napisał Gerrard."


źródło: przegladsportowy.pl




Charakter, waleczność i oddanie to właśnie cechy Stevena Gerrarda. Anglik wraz z Liverpoolem 2-krotnie zdobył Puchar Anglii, 3-krotnie Puchar Ligi oraz 2-krotnie Tarczę Wspólnoty. Ponadto wygrywał Puchar UEFA (2000/01), pamiętną Ligę Mistrzów (2004/05) oraz 2 razy Superpuchar Europy (2001 i 2005). Do dziś jednak nie potrafię zrozumieć jak to się stało, że reprezentacja Anglii mając w składzie Stevena Gerrarda oraz Franka Lamparda nie osiągnęła żadnego znaczącego sukcesu.


"Były reprezentant Anglii, Frank Lampard kończy swoją 21-letnią piłkarską karierę. Swoją decyzję ogłosił za pomocą Instagrama, gdzie zamieścił emocjonalny wpis.

Ostatnim klubem Lamparda był występujący w MLS New York City FC. Do USA piłkarz trafił z Manchesteru City, ale przez większość kariery związany był z Chelsea Londyn. W latach 2001-2014 reprezentant Anglii wystąpił w 429 meczach i strzelił 147 bramek. Wcześniej występował w Swansea City i West Ham United. 106 razy zagrał dla angielskiej kadry.

- Po 21 niesamowitych latach, zdecydowałem, że teraz jest właściwy moment na zakończenie zawodowej kariery. Pomimo tego, że w ostatnim czasie otrzymywałem wiele świetnych ofert gry w kraju i poza granicami, czuję, że mając 38 lat powinienem rozpocząć nowy rozdział w życiu. Jestem ogromnie dumny z wszystkich trofeów, które wygrałem, z reprezentowania mojego kraju ponad 100 razy i strzelenia ponad 300 goli w karierze" - napisał Lampard, po czym przeszedł do podziękowań dla bliskich i znajomych."


źródło: przegladsportowy.pl





Tak jak napisałem powyżej - reprezentacja Anglii nie potrafiła skorzystać z tych dwóch "diamentów" środka pola, dlatego w dalszym ciągu wypatruje upragnionego sukcesu. Frank Lampard największe sukcesy święcił w barwach Chelsea - 3 razy zdobywał tytuł mistrza Anglii, 4 razy Puchar Anglii, 2 razy Puchar Ligi i 2 razy Tarczę Wspólnoty. To właśnie z londyńskim klubem wygrał Ligę Mistrzów (2011/12) oraz Ligę Europejską (2012/13).


sobota, 02 grudnia 2017
PŚ Kuusamo 2017: Justyna Kowalczyk i skoczkowie bez przełamania.

Fińskie Kuusamo znów nie okazało się szczęśliwe zarówno dla zaczynającej sezon w biegach narciarskich Justyny Kowalczyk, jak i dla naszych skoczków, którzy przecież w Wiśle prezentowali się bardzo dobrze.

Sezon 2017/2018 w biegach narciarskich zaczął się od rywalizacji w sprincie stylem klasycznym - wśród kobiet rywalizację wygrała Szwedka Stina Nilsson, a wśród mężczyzn najlepszy okazał się Norweg Johannes Hoesflot Klaebo. Bardzo słabo wypadły reprezentantki Norwegii - dość powiedzieć, że eliminacji nie przebrnęły m.in. Marit Bjoergen, Maiken Caspersen Falla, Ingvild Flugstad Oestberg, czy też Heidi Weng. Wina nie leżała jednak w słabej formie, lecz w przygotowaniu sprzętu. Tym razem po prostu zawiedli serwismeni. Dowodem na to był bieg na 10 kilometrów stylem klasycznym, gdzie najlepsza okazała się Marit Bjoergen. Dla Norweżki było to już 111 zwycięstwo w zawodach Pucharu Świata. Wśród mężczyzn bieg na 15 kilometrów stylem klasycznym wygrał Johannes Hoesflot Klaebo. Młodziutki Norweg ponownie pokazał, że w tym sezonie będzie groźny. Pytanie tylko, czy do końca wytrzyma trudy rywalizacji, bowiem kalendarz PŚ jest wypełniony do granic możliwości. Wśród kobiet cykl "Ruka Triple" nie zakończył się triumfem ani Nilsson, ani Bjoergen. Najlepsza okazała się bowiem Charlotte Kalla. Szwedka do biegu na 10 kilometrów stylem dowolnym startowała jako pierwsza i bardzo mądrze rozegrała te zawody pod względem taktycznym. Kalla od pewnego momentu biegła wraz z Bjoergen i na ostatniej pętli zdecydowała się na atak, który przyniósł jej pełne powodzenie. Wśród mężczyzn najlepszy w "Ruka Triple" okazał się Klaebo, który u progu sezonu zaliczył swoisty hat-trick. Jak w Kuusamo wypadła Justyna Kowalczyk? Polka w trzech pierwszych zawodach sezonu spisała się dość przeciętnie - zajęła odpowiednio 20, 18 i 24 miejsce. Z pewnością Justynę stać na więcej, jednak pamiętajmy, że dawna Kowalczyk już nie wróci. Lokaty w pierwszej "10-tce" PŚ oraz na IO w Pjongczang będą w moich oczach sukcesem naszej "Królowej Zimy". Panom ekspertom z TVP radziłbym zejść na ziemię i nie robić ludziom złudnych nadziei, mówiąc o zwycięstwach i medalach. To już nie te czasy, a takie gadanie może później Justynie tylko zaszkodzić. No, ale z drugiej strony jakoś trzeba podtrzymać oglądalność, więc może stąd to "czarowanie na ekranie". Gorącym tematem na starcie sezonu jest afera dopingowa dotycząca rosyjskich sportowców, polityków i służb specjalnych podczas IO w Soczi. MKOL już karze zawodników, odbierając im medale i stosując dyskwalifikacje. Teraz do ofensywy przeszedł FIS. Możliwe, że w ciągu najbliższych miesięcy nastąpi rewolucja w tabelach wyników i Rosjanie stracą sporą część swoich zwycięstw. Jak zwykle będę się starał trzymać rękę na pulsie w tym temacie. Kończąc rozważania na temat dopingu - jestem za wykluczeniem Rosji z IO w Pjongczang, ponieważ skala oszustw niecałe 4 lata temu była ogromna i miała charakter państwowy. Oczywiście można zezwolić startować pojedynczym sportowcom, którzy spełnią określone kryteria - podobnie jak było to podczas tegorocznych mistrzostw świata w lekkoatletyce. Cały czas zastanawiam się również, co myśli na ten temat Justyna Kowalczyk, która przecież niejednokrotnie potępiała działania norweskiej federacji, jak i samych sportowców, a rosyjskich biegaczy miała za swoich największych przyjaciół.

 

 

Wyniki:

Sprint (K):

1. Stina Nilsson (Szwecja) 3.17,62

2. Sadie Bjornsen (USA) +0,24

3. Julia Biełorukowa (Rosja) +0,91

 

Sprint (M):

1. Johannes Hoesflot Klaebo (Norwegia) 2.48,19

2. Paal Golberg (Norwegia) +1,35

3. Calle Halfvarsson (Szwecja) +4,03

 

Bieg na 10 km (K):

1. Marit Bjoergen (Norwegia) 25.07,6

2. Charlotte Kalla (Szwecja) +17,0

3. Ingvild Flugstad Oestberg (Norwegia) +17,8

 

Bieg na 15 km (M):

1. Johannes Hoesflot Klaebo (Norwegia) 33.38,8

2. Didrik Toenseth (Norwegia) +15,3

3. Iivo Niskanen (Finlandia) +17,7

 

Bieg na 10 km (K):

1. Charlotte Kalla (Szwecja) 25.50,1

2. Marit Bjoergen (Norwegia) +9,7

3. Ragnhild Haga (Norwegia) +33,9

 

Bieg na 15 km (M):

1. Johannes Hoesflot Klaebo (Norwegia) 36.26,2

2. Martin Johnsrud Sundby (Norwegia) +0,4

3. Aleksander Bolszunow (Rosja) +1,0

 

Po zwycięstwie w konkursie drużynowym w Wiśle skoczkowie z Norwegii najlepsi okazali się również w Kuusamo. Polacy już po rozpoczęciu zawodów stracili szansę na kolejne podium - Piotr Żyła został bowiem zdyskwalifikowany za nieprzepisowy kombinezon. FIS przed sezonem wprowadził bardzo restrykcyjne przepisy dotyczące sprzętu. Teraz nawet złe ustawienie się do kontroli może spowodować dyskwalifikację. Tak też było z Żyłą - Polacy w 3 punktowanych skokach zdołali się zakwalifikować do finałowej serii, a w niej swoją próbę oddał już brązowy medalista ostatnich mistrzostw świata w Lahti. Ostatecznie Biało-czerwoni zakończyli zmagania na 6 miejscu. Za Norwegią uplasowały się reprezentacje Niemiec, Japonii i Austrii. Pomimo 4 miejsca w konkursie Austriacy mogą być zadowoleni z fantastycznej postawy Stefana Krafta - zwycięzca Pucharu Świata z poprzedniego sezonu pobił rekord skoczni Ruka, uzyskując 147,5 metra. W konkursie indywidualnym Kraftowi nie poszło już tak dobrze - zaledwie 126 metrów w I serii skazało go na atak w finałowej kolejce. Próba na 145 metr pozwoliła mu awansować z 26 na 13 miejsce. Nie zachwycił również Junshiro Kobayashi. Lider PŚ z Japonii tym razem zajął 10 lokatę. Słabiej spisali się również Biało-czerwoni. Najwyższą pozycję z naszych reprezentantów zajął Dawid Kubacki, który był 8. Zwycięzca Letniego Grand Prix nie wykorzystał szansy na pierwsze podium PŚ w karierze - po I serii zajmował 4 miejsce, ale w finałowej próbie najzwyczajniej nie wytrzymał próby nerwów. Piotr Żyła był 11, Maciej Kot 16, Kamil Stoch 20, Stefan Hula 21, a Jakub Wolny 30. Śmiało możemy więc powiedzieć, że Polacy nie przełamali swojej niemocy w Kuusamo, gdzie zazwyczaj wiodło im się dość kiepsko. Konkurs dość niespodziewanie wygrał Słoweniec Jernej Damjan przed Norwegiem Johannem Andre Forfangiem i Niemcem Andreasem Wellingerem. Już dziś i jutro czeka nas rywalizacja w dwóch konkursach indywidualnych w rosyjskim Niżnym Tagile.

 



Wyniki konkursu drużynowego:

1. Norwegia 1184,2 pkt

2. Niemcy 1116,9

3. Japonia 1108,2 

 

Wyniki konkursu indywidualnego:

1. Jernej Damjan (Słowenia) 301,4 pkt

2. Johann Andre Forfang (Norwegia) 298,6

3. Andreas Wellinger (Niemcy) 293,0

 



Wyniki z innych zimowych aren:

Narciarstwo alpejskie-Slalom gigant (K):

1. Viktoria Rebensburg (Niemcy) 1.57,63

2. Mikaela Shiffrin (USA) +0,67

3. Manuela Moelgg (Włochy) +1,49

 

Narciarstwo alpejskie-Zjazd (M):

1. Beat Feuz (Szwajcaria) 1.43,76

2. Matthias Mayer (Austria) +0,09

3. Aksel Lund Svindal (Norwegia) +0,32 

 

Narciarstwo alpejskie-Slalom (K):

1. Mikaela Shiffrin (USA) 1.40,91

2. Petra Vlhova (Słowacja) +1,64

3. Bernadette Schild (Austria) +2,67

 

Narciarstwo alpejskie-Supergigant (M):

1. Kjetil Jansrud (Norwegia) 1.30,76

2. Max Franz (Austria) +0,28

3. Hannes Reichelt (Austria) +0,32


21:45, kaspa225 , Zimowe
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 30 listopada 2017
PŚ Wisła 2017: Obiecujący początek Polaków!

Za nami inauguracyjne zawody Pucharu Świata w skokach narciarskich sezonu 2017/2018. Tym razem najlepsi skoczkowie zawitali do Wisły, która bardzo dobrze spisała się w roli gospodarza pierwszych konkursów nowego cyklu.

W Wiśle rozegrano zawody drużynowe i indywidualne. Sama skocznia była przygotowana bardzo dobrze, może poza dość twardym zeskokiem, który spowodował upadki kilku zawodników. Biorąc pod uwagę poprzednie lata, organizatorzy naprawdę stanęli na wysokości zadania i udowodnili, że można otworzyć sezon niemal w połowie listopada bez konieczności wyjazdu na daleką północ Europy, gdzie przecież jak pamiętamy zawsze są problemy z pogodą. FIS z Walterem Hoferem na czele z pewnością wezmą pod uwagę Wisłę jako miejsce inauguracji PŚ w kolejnych latach. Jeśli chodzi o konkurs drużynowy to bardzo dobrze zaprezentowali się w nim Norwegowie, którzy pokazali, że zarówno drużynowo, jak i indywidualnie będą mocni w tym sezonie. Za ich plecami na podium zawodów znaleźli się Biało-czerwoni. Polacy prowadzili po I serii, niestety w finałowej rundzie skok Piotra Żyły na 116 metr mocno ograniczył nasze szanse na rywalizację z Norwegami. Pozostałe 7 prób naszych reprezentantów było na tyle dobrych, że wraz z Austrią zajęliśmy 2 miejsce w zawodach. Tuż za podium uplasowali się Niemcy. Konkurs indywidualny dość niespodziewanie padł łupem Japończyka Junshiro Kobayashi'ego. Trzeci zawodnik klasyfikacji generalnej ostatniej Letniej Grand Prix udowodnił, że stać go na dobre skoki nie tylko latem. Bardzo dobrze zaprezentował się Kamil Stoch - Polak, który zajmował 8 miejsce po I serii, w finałowej próbie zaatakował (129,5 metra) i ukończył zawody na 2 lokacie. Skład podium uzupełnił Austriak Stefan Kraft. Pozostali podopieczni Stefana Horngahera wypadli dobrze, może poza Maciejem Kotem, który z pewnością liczył na więcej niż tylko 19 miejsce. Piotr Żyła i Stefan Hula zajęli ex-aequo 7 lokatę, a Dawid Kubacki był 10. Kolejnym przystankiem w kalendarzu Pucharu Świata było fińskie Kuusamo, gdzie naszym skoczkom w poprzednich latach rzadko się powodziło...


Wyniki konkursu drużynowego:

1. Norwegia 1023,8 pkt

2. Polska 1006,5

2. Austria 1006,5

 

 

 

Wyniki konkursu indywidualnego:

1. Junshiro Kobayashi (Japonia) 260,5 pkt

2. Kamil Stoch (Polska) 258,2

3. Stefan Kraft (Austria) 257,7

 




Wyniki z innych zimowych aren:

Narciarstwo alpejskie-Slalom gigant (K):

1. Viktoria Rebensburg (Niemcy) 1.55,20

2. Tessa Worley (Francja) +0,14

3. Manuela Moelgg (Włochy) +0,53

 

Narciarstwo alpejskie-Slalom (K):

1. Petra Vlhova (Słowacja) 1.49,98

2. Mikaela Shiffrin (USA) +0,10

3. Wendy Holdener (Szwajcaria) +1,35

 

Narciarstwo alpejskie-Slalom (M):

1. Felix Neureuther (Niemcy) 1.42,83

2. Henrik Kristoffersen (Norwegia) +0,37

3. Mattias Hargin (Szwecja) +0,45


23:04, kaspa225 , Zimowe
Link Dodaj komentarz »
środa, 29 listopada 2017
Zmarł "Kieszonkowy Herkules", czyli Naim Suleymanoglu - legenda podnoszenia ciężarów [*]

W szpitalu w Stambule zmarł jeden z najsłynniejszych sztangistów w historii, trzykrotny mistrz olimpijski Naim Suleymanoglu. Miał 50 lat.

Przyczyną śmierci były powikłania po przeszczepie wątroby. Operację przeprowadzono na początku października. Początkowo lekarze twierdzili, że wszystko przebiegło zgodnie z planem. Później okazało się, że jest inaczej, a tureckie media informowały m.in. o krwotoku mózgowym. Ostatnio Suleymanoglu przebywał na oddziale intensywnej terapii.

Naim Suleymanoglu urodził się w Bułgarii i dla tego kraju, jeszcze jako nastolatek zdobył dwa tytuły mistrza świata (kat. 60 kg) oraz jeden tytuł wicemistrzowski (kat. 56 kg). W 1986 roku po zawodach w Australii odmówił powrotu do kraju i osiedlił się w Turcji.

Rywalizację na pomostach olimpijskich wygrywał w Seulu (1988 - kat. 60 kg), Barcelonie (1992 - kat. 60 kg) i Atlancie (1996 - kat. 64 kg). W barwach Turcji pięciokrotnie zdobywał złoty medal MŚ (2 razy w kat. 60 kg i 3 razy w kat. 64 kg) oraz kilkadziesiąt razy bił rekordy świata.

Po trzyletniej przerwie wrócił na igrzyska w 2000 roku w Sydney, ale ten występ zakończył się niepowodzeniem. "Kieszonkowy Herkules", jak z racji ledwie 147 centymetrowego wzrostu nazywany był Suleymanoglu, w 2005 roku triumfował w plebiscycie fachowego magazynu "World Weightlifting" na sztangistę 100-lecia.


źródło: sport.tvn24.pl


 

wtorek, 28 listopada 2017
GP Abu Zabi 2017: Król Lewis Hamilton IV koronowany!

Za nami ostatnia eliminacja mistrzostw świata Formuły 1. Grand Prix Abu Zabi wygrał Fin Valtteri Bottas z Mercedesa. Czwarty tytuł mistrza świata zapewnił sobie już wcześniej jego kolega z zespołu - Brytyjczyk Lewis Hamilton.

Kierowcy Mercedesa z przytupem postanowili zakończyć tegoroczne zmagania w F1. Już w kwalifikacjach dwa pierwsze miejsca zajęli Bottas oraz Hamilton. Tuż za ich plecami do wyścigu startował Niemiec Sebastian Vettel (Ferrari). Kierowca włoskiej stajni nie był jednak w stanie wyprzedzić Fina i Brytyjczyka, dlatego też kolejność na mecie była taka sama jak w kwalifikacjach. Tym samym wicemistrzem świata został Vettel, a na 3 pozycji w klasyfikacji generalnej zmagania ukończył Bottas. Tak oto zakończył się kolejny rok ścigania w Formule 1. Przyszły sezon z pewnością będzie po raz kolejny obfitował w pojedynki Hamiltona z Vettelem. Na ten moment obaj kierowcy mają na koncie po 4 tytuły mistrza świata. Do walki o najwyższe laury powinni włączyć się również inni (młodsi) kierowcy jak Bottas, czy też Holender Max Verstappen (Red Bull). Może tym razem zaskoczy nas Australijczyk Daniel Ricciardo, który pokazywał już, że drzemie w nim olbrzymi potencjał. Coraz więcej mówi się za to o powrocie do ścigania Roberta Kubicy. Polak aktualnie przechodzi testy w Williamsie. Osobiście jestem nastawiony dość sceptycznie do tematu powrotu naszego rodaka na tory F1. Jeśli jednak lekarze wyrażają na to zgodę, sam Robert jest świadom ogromnego ryzyka jakie niesie ze sobą rywalizacja na tym poziomie, a zespół jest gotów ponieść ewentualne konsekwencje w przypadku jakiegokolwiek niepowodzenia to w sezonie 2018 ponownie zobaczymy Roberta Kubicę za sterami bolidu F1.

 

 

Wyniki:

1. Valtteri Bottas (Finlandia/Mercedes) 1:34:14.062
2. Lewis Hamilton (Wlk. Brytania/Mercedes) +3.899
3. Sebastian Vettel (Niemcy/Ferrari) +19.330

 

Końcowa klasyfikacja generalna konstruktorów:

1. Mercedes 668 pkt
2. Ferrari 522
3. Red Bull 368

 

Końcowa klasyfikacja kierowców:

1. Lewis Hamilton (Wielka Brytania/Mercedes) 363 pkt
2. Sebastian Vettel (Niemcy/Ferrari) 317
3. Valtteri Bottas (Finlandia/Mercedes) 305



20:14, kaspa225 , F1
Link Dodaj komentarz »
sobota, 25 listopada 2017
Jakub Janda zakończył karierę.

Konkurs drużynowy w Wiśle rozpoczął sezon Pucharu Świata 2017/2018 w skokach narciarskich, zaś dla Jakuba Jandy był ostatnim występem w karierze. Po zawodach 40-letni sportowiec nie krył wzruszenia.

Z powodu dyskwalifikacji Lukasa Hlavy, Janda oddał tylko jeden skok w zawodach drużynowych. Czesi nie zakwalifikowali się bowiem do drugiej serii. Po dekoracji najlepszych zespołów, dla zwycięzcy Pucharu Świata z sezonu 2005/2006 polscy kibice zgotowali wspaniałą owację. Blisko 8 tys. fanów odśpiewało mu "sto lat".

- Czuję się u was jak domu. Nigdy nie zapomnę tej atmosfery i niezwykłego pożegnania. Dziękuję Polsko za wszystkie piękne chwile! Za Zakopane, za wszystko! - mówił wyraźnie wzruszony Janda. - Jestem zadowolony z mojej kariery. Owszem, były momenty lepsze i gorsze, ale chyba nie mogę narzekać. W końcu wywalczyłem Puchar Świata. Wiadomo, że zawsze marzyłem o olimpijskim medalu, ale nie zawsze można mieć to, czego się najbardziej pragnie. Mimo wszystko czuję się spełnionym sportowcem.

W sezonie, w którym Janda zdobył Kryształową Kulę, razem z Janne Ahonenem triumfował również w Turnieju Czterech Skoczni. Czeski skoczek dwukrotnie też stawał na podium podczas mistrzostw świata w Oberstdorfie.

Dlaczego Janda nie chciał kontynuować kariery do igrzysk olimpijskich w Pjongczangu? - Nie dałoby się tego pogodzić z moją karierą polityczną, na którą zdecydowałem się postawić - wyjaśnia skoczek.

40-letni sportowiec w niedawnych wyborach dostał się do parlamentu z ramienia prawicowo-konserwatywnej Obywatelskiej Partii Demokratycznej. Ubiegał się o tę funkcję także podczas poprzednich wyborów, ale bez powodzenia.


źródło: gazeta.pl

 

 

Sezon 2005/2006 był bez wątpienia najlepszy w wykonaniu Jakuba Jandy - Puchar Świata, Turniej Czterech Skoczni, srebro (skocznia normalna) i brąz (skocznia duża) mistrzostw świata w narciarstwie klasycznym to wszystkie trofea Czecha z tego okresu. Ponadto Janda wygrał również klasyfikację generalną Letniego Grand Prix w roku 2005. Łącznie Czech stawał 20 razy na podium zawodów o Puchar Świata (6 razy wygrywał, 7 razy był drugi i 7 razy trzeci). Ja osobiście zapamiętam go jako genialnego "stylistę" i bardzo sympatycznego człowieka. Niech wiedzie mu się jak najlepiej na nowym etapie życia.


 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 104
Zakładki:
Ulubione