dla wszystkich fanatyków sportu i nie tylko.....
niedziela, 27 listopada 2016
Kolarskie MŚ 2016: Sagan obronił tytuł!

Sezon kolarski zakończyły w tym roku MŚ w kolarstwie, które odbyły się w dalekim Katarze. W rozpalonej Dausze zawodnicy musieli wspiąć się na wyżyny swojej wytrzymałości. Ogromne upały oraz zmęczenie długim sezonem skutecznie odstraszyły od startu wiele gwiazd, jednak tegoroczni medaliści to też nie byle "płotki".

Tym razem w Katarze nie doczekaliśmy się w ogóle polskich medali - o ile rok temu były 3 krążki zdobyte przez naszych rodaków w rywalizacji drużynowej, o tyle w obecnej edycji nasi reprezentanci zanotowali całkowicie zerowy dorobek. W tym miejscu warto jednak podkreślić, że na Bliski Wschód nie pojechał Rafał Majka, a Michał Kwiatkowski nie został zgłoszony do indywidualnych startów. Rywalizację drużynową wygrały - wśród kobiet holenderska grupa Boels-Dolmans Cycling Team, a wśród mężczyzn belgijski team Etixx-Quick Step. Bardzo dobrze w jeździe indywidualnej na czas kobiet zaprezentowała się Katarzyna Pawłowska zajmując 9 miejsce. To najlepszy rezultat wśród Polek startujących na MŚ. Mistrzynią świata w tej konkurencji została 41-letnia Amerykanka Amber Neben. Równie dobrze Pawłowska spisała się w wyścigu ze startu wspólnego zajmując 13 lokatę. Zawody wygrała Dunka Amalie Dideriksen, która wyprzedziła Holenderkę Kirsten Wild oraz Finkę Lottę Lepistoe. Tuż za podium uplasowała się broniąca tęczowej koszulki Brytyjka Elizabeth Deignan, startująca przed rokiem w Richmond pod panieńskim nazwiskiem Armitstead. W rywalizacji mężczyzn U-23 mistrzami świata zostali Norweg Kristoffer Halvorsen (wyścig szosowy) oraz Niemiec Marco Mathis (jazda indywidualna na czas). Przedsmakiem przed daniem głównym, czyli wyścigiem ze startu wspólnego mężczyzn, była jazda indywidualna na czas. Świetnie zaprezentował się w niej Maciej Bodnar. Polak po bardzo dobrym występie zajął 4 miejsce. Do podium stracił niecałe 7 sekund. Drugi z naszych reprezentantów, Marcin Białobłocki, zajął 14 miejsce. Obrońca tytułu sprzed roku Wasyl Kiryjenka, tym razem musiał uznać wyższość Niemca Tony'ego Martina. Brązowy medal zdobył za to Hiszpan Jonathan Castroviejo. Niesamowitego wyczynu dokonał Słowak Peter Sagan - reprezentant naszych południowych sąsiadów obronił w Dausze tytuł mistrza świata w wyścigu ze startu wspólnego. Sagan finiszował najszybciej z czołowej grupy, wyprzedzając byłych mistrzów świata - Brytyjczyka Marka Cavendisha (2011) oraz Belga Toma Boonena (2005). Tym samym Sagan został 6 kolarzem, któremu udało się obronić tęczową koszulkę. Wcześniej zakładali ją rok po roku Belgowie Georges Ronsse (1929), Rik Van Steenbergen (1957) i Rik Van Looy (1961) oraz Włosi Gianni Bugno (1992) i Paolo Bettini (2007). Przyszły sezon zapowiada się niezwykle ciekawie, głownie za sprawą rozpadu teamu Tinkoff. Zawodnicy w nowych barwach będą chcieli pokazać się z jak najlepszej strony, dotyczy to również Rafała Majki, który za główny cel w 2017 roku stawia sobie Giro d'Italia. Jak to wszystko się potoczy? Jak zwykle przekonamy się o tym już w przyszłym roku!





Wyniki:

Wyścig szosowy (M):

1. Peter Sagan (Słowacja) 5:40.43

2. Mark Cavendish (Wielka Brytania) +0,00

3. Tom Boonen (Belgia) +0,00

 

Jazda ind. na czas (M):

1. Tony Martin (Niemcy) 44.42,99

2. Wasil Kiryjenka (Białoruś) +45,05

3. Jonathan Castroviejo (Hiszpania) +1.10,91

 

Wyścig szosowy U-23 (M):

1. Kristoffer Halvorsen (Norwegia) 3:40.53

2. Pascal Ackermann (Niemcy) +0,00

3. Jakub Mareczko (Włochy) +0,00

 

Jazda ind. na czas U-23 (M):

1. Marco Mathis (Niemcy) 34.08,09

2. Maximilian Schachmann (Niemcy) +18,63

3. Miles Scotson (Australia) +37,98

 

Wyścig szosowy (K):

1. Amalie Dideriksen (Dania) 3:10.27

2. Kirsten Wild (Holandia) +0,00

3. Lotta Lepistoe (Finlandia) +0,00

 

Jazda ind. na czas (K):

1. Amber Neben (USA) 36.37,04

2. Ellen van Dijk (Holandia) +5,99

3. Katrin Garfoot (Australia) +8,32

 

Jazda druż. na czas (M):

1. Etixx-Quick Step (Belgia) 42.32,39

2. BMC Racing Team (USA) +11,69

3. Orica-BikeExchange (Australia) +37,12

 

Jazda druż. na czas (K):

1. Boels-Dolmans Cycling Team (Holandia) 48.41,62

2. Canyon Sram Racing (Niemcy) +48,24

3. Cervelo Bigla Pro Cycling Team (Niemcy) +1.56,47


sobota, 26 listopada 2016
KMŚ siatkarek i siatkarzy 2016: Eczacibasi i Sada rządzą bez zmian.

Kolejny rok w siatkówce za nami - jak zwykle sezon zamykają klubowe mistrzostwa świata. W kolejnej edycji turnieju po raz drugi z rzędu nie ma mocnych na Sadę Cruzeiro oraz Eczacibasi Stambuł.

Żeńska edycja turnieju odbyła się tym razem na dalekich Filipinach w miejscowości Pasay. Tamtejszy klimat wyjątkowo sprzyjał Turczynkom z Eczacibasi - w najważniejszym meczu turnieju ekipa ze Stambułu okazała się lepsza od Pomi Casalmaggiore. Spotkanie było wyjątkowo zacięte, a losy batalii rozstrzygnęły się w stojącym na bardzo wysokim poziomie tie-breaku. Ostatecznie triumfatorki Ligi Mistrzyń z Pomi dołożyły do swojej kolekcji kolejny medal, natomiast turecki hegemon jako pierwszy zespół w historii kobiecych KMŚ obronił trofeum. Przyjmująca Eczacibasi Amerykanka Jordan Larson-Burbach może pochwalić się 3 z rzędu złotem klubowego mundialu, ponieważ wcześniej sięgała po nie w barwach rosyjskiego Dynama Kazań (sezon 2013/2014). W meczu o brązowy medal zawodniczki tureckiego VakifBanku Stambuł okazały się lepsze od Volero Zurych (3:1). MVP turnieju została zawodniczka triumfatorek - Serbka Tijana Bosković.




Mecz o 3 miejsce:

VakifBank Stambuł (TUR)-Volero Zurych (SUI) 3:1 (25:14, 21:25, 25:22, 25:11)


Finał:

Eczacibasi Stambuł (TUR)-Pomi Casalmaggiore (ITA) 3:2 (25:19, 20:25, 25:19, 22:25, 15:11)


Męska edycja KMŚ po raz kolejny zawitała do brazylijskiego Betim. W półfinałach turnieju rosyjski Zenit Kazań pokonał włoskie Trentino Volley, natomiast brazylijska Sada Cruzeiro uporała się z argentyńskim Personalem Bolivar. Tym samym mieliśmy powtórkę finału sprzed roku. Najpierw jednak po świetnym meczu o 3 miejsce, po brązowy medal KMŚ sięgnęli gracze Trentino. Należy jednak pogratulować argentyńskiemu Personalowi, bo naprawdę postawili Włochom ciężkie warunki. W wielkim finale Zenitowi nie pomogły jego największe gwiazdy - Wilfredo Leon, Matthew Anderson, czy też Maksim Michajłow nie byli w stanie przeciwstawić się dobrze naoliwionej maszynie prowadzonej przez Argentyńczyka Marcelo Mendeza. W trzecim i ostatnim secie Sada wręcz wbiła w parkiet rosyjskiego "niedźwiedzia" (25:15). W tym miejscu warto poruszyć polski wątek - szkoda, że Stephan Antiga został zwolniony z funkcji trenera kadry, jednak jeśli faktycznie nie dogadywał się już z zawodnikami to lepiej podziękować Francuzowi za złoto MŚ i poszukać jego godnego następcy. Takim do niedawna był Marcelo Mendez. Na dzień dzisiejszy PZPS chyba jednak nie weźmie pod uwagę oferty Argentyńczyka. Wracając do KMŚ - tytuł MVP turnieju zdobył Brazylijczyk William Arjona (Sada Cruzeiro).   




Mecz o 3 miejsce:

Trentino Volley (ITA)-Personal Bolivar (ARG) 3:2 (25:22, 23:25, 25:23, 29:31, 17:15)


Finał:

Sada Cruizero Volei (BRA)-Zenit Kazań (RUS) 3:0 (25:21, 25:23, 25:15)


piątek, 11 listopada 2016
Od GP Węgier do GP Singapuru 2016: Niesamowita walka trwa!

Za nami kolejnych 5 eliminacji elitarnego cyklu GP Formuły 1. Niesamowita walka pomiędzy kierowcami Mercedesa zdaje się nie mieć końca - Brytyjczyk Lewis Hamilton oraz Niemiec Nico Rosberg prawdopodobnie do końca sezonu będą rywalizować o miano najlepszego kierowcy świata.

W GP Węgier to właśnie Hamilton okazał się najlepszy, dzięki czemu zaliczył trzecie zwycięstwo z rzędu, a tym samym objął prowadzenie w klasyfikacji generalnej MŚ. Tuż za plecami Brytyjczyka na metę wpadł Rosberg, który był wyraźnie sfrustrowany utratą pozycji lidera w "generalce". Skład podium uzupełnił jeżdżący w barwach Red Bulla Australijczyk Daniel Ricciardo. Jeszcze lepiej dla Hamiltona wyglądał przebieg wydarzeń w GP Niemiec - Rosberg, który ruszał z pole position zanotował nieudany start i dojechał do mety dopiero na 4 pozycji. Hamilton skrzętnie wykorzystał błąd reprezentanta gospodarzy i objął prowadzenie już na pierwszej prostej, nie oddając go aż do mety. Dla Brytyjczyka zwycięstwo w GP Niemiec było już 49 w karierze. Skład podium tym razem uzupełnili kierowcy Red Bulla - 2 miejsce zajął Daniel Ricciardo, a na 3 lokacie uplasował się Holender Max Verstappen. GP Belgii rozpoczęło się od mocnego uderzenia - już na samym początku swój bolid rozbił Hiszpan Carlos Sainz Jr., po tym jak przebił oponę. Chwilę później swoją maszynę, w groźnie wyglądającej kraksie, kompletnie zdemolował Duńczyk Kevin Magnussen. Bardzo szybko swój udział w wyścigu zakończyli również Niemiec Pascal Wehrlein, Brytyjczyk Jenson Button oraz Szwed Marcus Ericsson. Ostatecznie wyścig został na kilka minut przerwany. Po jego wznowieniu jako pierwszy na metę przyjechał Nico Rosberg (startował z pole position). Drugą lokatę zajął coraz częściej "lądujący" ostatnio na podium - Daniel Ricciardo. Lewis Hamilton przyjechał jako trzeci, ale to chyba on zaimponował w tym wyścigu najbardziej. Brytyjczyk musiał startować z 21 pola po karach jakie otrzymał za wymianę podzespołów silnika i zerwaniu plomby ze skrzyni biegów. Pomimo tak niekorzystnych okoliczności zdołał jednak prześcignąć większość kierowców i uplasować się na podium. Rosberg poszedł za ciosem i swoją 7 wygraną w tym sezonie zanotował na torze Monza w wyścigu o GP Włoch. Drugie miejsce zajął Hamilton, który wcześniej wywalczył pole position. Trzeci był Niemiec Sebastian Vettel z Ferrari. Brytyjczyk szansę walki o zwycięstwo stracił już na starcie, gdy lekko "zaspał" i dał się wyprzedzić aż pięciu kierowcom. Później lider klasyfikacji generalnej szybko odrobił straty i już na 10-tym okrążeniu wyszedł na 2 pozycję, ale ostatecznie nie był w stanie wyprzedzić świetnie jadącego tego dnia Nico Rosberga. Niemiec zbliżając się na 2 punkty w klasyfikacji generalnej do Hamiltona, przypuścił frontalny atak w GP Singapuru - w swoim 200-setnym wyścigu o GP Formuły 1 nie dość, że okazał się najlepszy, to na dodatek został jeszcze liderem klasyfikacji generalnej MŚ. Skład podium uzupełnili Daniel Ricciardo oraz zawiedziony tego dnia Lewis Hamilton.



Wyniki GP Węgier:

1. Lewis Hamilton (Wlk. Brytania/Mercedes) 1:40.30.115
2. Nico Rosberg (Niemcy/Mercedes) +1.977
3. Daniel Ricciardo (Australia/Red Bull) +27.539


Wyniki GP Niemiec:

1. Lewis Hamilton (Wlk. Brytania/Mercedes) 1:30.44.200
2. Daniel Ricciardo (Australia/Red Bull) +6.996
3. Max Verstappen (Holandia/Red Bull) +13.413


Wyniki GP Belgii:

1. Nico Rosberg (Niemcy/Mercedes) 1:44.51.058
2. Daniel Ricciardo (Australia/Red Bull) +14.113
3. Lewis Hamilton (Niemcy/Mercedes) +27.634


Wyniki GP Włoch:

1. Nico Rosberg (Niemcy/Mercedes) 1:17.28.098
2. Lewis Hamilton (Wlk. Brytania/Mercedes) +15.070
3. Sebastian Vettel (Niemcy/Ferrari) +20.990


Wyniki GP Singapuru:

1. Nico Rosberg (Niemcy/Mercedes) 1:55.48.950
2. Daniel Ricciardo (Australia/Red Bull) +0.488
3. Lewis Hamilton (Wlk. Brytania/Mercedes) +8.038


10:00, kaspa225 , F1
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 06 listopada 2016
Od GP Szwecji do GP Polski 2016: Hancock nie liczy lat.

Cykl GP na żużlu już za nami, ja jednak chciałbym powrócić do wydarzeń mających miejsce od GP Szwecji do GP Polski, które zostało rozegrane w Toruniu. W trakcie tych 5 eliminacji mieliśmy dwóch głównych bohaterów - byli to Australijczyk Jason Doyle oraz Amerykanin Greg Hancock. Nie można jednak zapominać o naszym Bartoszu Zmarzliku, który "po cichu" robił swoją robotę.

W GP Szwecji najlepszy okazał się Greg Hancock. Zawody pierwotnie miały odbyć się w sobotę 13 sierpnia, jednak z powodu złych warunków atmosferycznych zostały przełożone na niedzielę. Doświadczony Amerykanin nie był zaskoczony takim obrotem spraw i pewnie wygrał bieg finałowy. W klasyfikacji końcowej GP Szwecji 2 miejsce zajął Jason Doyle z takim samym dorobkiem punktowym jak Hancock (obaj zdobyli po 17 punktów). Skład podium uzupełnił Piotr Pawlicki, dla którego 3 miejsce w Malilli to największy sukces w karierze. Nieźle spisali się również Maciej Janowski oraz Bartosz Zmarzlik zajmując odpowiednio 5 i 6 miejsce. Kolejną eliminacją GP było GP Polski, tym razem rozegrane w Gorzowie Wielkopolskim. To właśnie tutaj swój triumfalny marsz rozpoczął Jason Doyle. W niezwykle emocjonującym finale Australijczyk okazał się najlepszy. Jak wyrównane to były zawody niech świadczy fakt, że czołowa "trójka" klasyfikacji końcowej zdobyła po 15 punktów. Za plecami Doyle'a uplasowali się Brytyjczyk Tai Woffinden oraz Australijczyk Chris Holder. Bartosz Zmarzlik zajął 4 miejsce z całkiem niezłym dorobkiem punktowym (14 "oczek"). W GP Niemiec znów triumfował Jason Doyle. Australijczyk był zdecydowanie najszybszy na torze w Teterowie - wygrał 4 wyścigi i tylko w jednym przyjechał ostatni, ale wtedy po prostu źle ustawił swoją maszynę. Finał wygrał z ogromną przewagą nad Bartoszem Zmarzlikiem oraz Gregiem Hancockiem. Co ciekawe, Polak zajął 2 miejsce, choć nie wygrał w Niemczech żadnego wyścigu. Całkiem dobre, bo 5 miejsce zajął inny z naszych reprezentantów - Piotr Pawlicki. Kolejnym przystankiem na drodze najlepszych żużlowców świata był Sztokholm. Tutaj kolejny raz nie było mocnych na Jasona Doyle'a. Za jego plecami rywalizację ukończył Słoweniec Matej Zagar oraz Szwed Frederik Lindgren. Wówczas wszystko wskazywało na to, że to właśnie Australijczyk znajdujący się w znakomitej dyspozycji sięgnie po mistrzostwo świata. Sport bywa jednak przewrotny o czym Doyle przekonał się już podczas kolejnej eliminacji GP. Polacy w Sztokholmie nie zachwycili, ale też nie zawiedli - Bartosz Zmarzlik był 5, Piotr Pawlicki 7, a Maciej Janowski zajął 9 lokatę. Szczęście Doyle'a skończyło się wraz z trzecim biegiem kolejnego GP Polski, tym razem rozegranego w Toruniu. Australijczyk zaliczył upadek i musiał wycofać się z zawodów. Sytuację skrzętnie wykorzystał Greg Hancock, który ostatecznie zajął 2 miejsce z dorobkiem 16 punktów i został liderem klasyfikacji generalnej GP. Najlepszy w Toruniu okazał się Duńczyk Niels Kristian Iversen, a skład podium uzupełnił Bartosz Zmarzlik. Swoim dobrym występem Polak otworzył sobie drzwi do walki o medal MŚ. Przed finałowymi zawodami w Melbourne tracił tylko 2 punkty do Woffindena i 10 do Jasona Doyle'a. O ostatecznych rozstrzygnięciach cyklu GP będziecie mogli przeczytać na moim blogu już wkrótce.


Wyniki GP Szwecji:

1. Greg Hancock (USA) 17 pkt

2. Jason Doyle (Australia) 17

3. Piotr Pawlicki (Polska) 13

 




Wyniki GP Polski:

1. Jason Doyle (Australia) 15 pkt

2. Tai Woffinden (Wielka Brytania) 15

3. Chris Holder (Australia) 15

 




Wyniki GP Niemiec:

1. Jason Doyle (Australia) 17 pkt

2. Bartosz Zmarzlik (Polska) 13

3. Greg Hancock (USA) 15

 




Wyniki GP Sztokholmu:

1. Jason Doyle (Australia) 19 pkt

2. Matej Zagar (Słowenia) 15

3. Fredrik Lindgren (Szwecja) 14

 

 

 

Wyniki GP Polski:

1. Niels Kristian Iversen (Dania) 15 pkt

2. Greg Hancock (USA) 16

3. Bartosz Zmarzlik (Polska) 13 

 




piątek, 04 listopada 2016
LGP 2016: Maciej Kot wygrywa cykl, czyli jak Stefan Horngacher daje nadzieję.

Za nami letnie zmagania na skoczniach narciarskich. Po rezygnacji Łukasza Kruczka ze stanowiska trenera polskiej kadry i zatrudnieniu na jego miejsce przez PZN Austriaka Stefana Horngachera, polscy skoczkowie odzyskali radość ze skakania. Dość powiedzieć, że nasz wieczny talent, czyli Maciej Kot wygrał cały cykl LGP.

Ostatni konkurs w ramach letniej rywalizacji miał miejsce w niemieckim Klingenthal. Na skoczni bezkonkurencyjny okazał się być Maciej Kot, który nad drugim w zawodach Kamilem Stochem uzyskał aż 28,8 punktu przewagi! Za plecami Polaków rywalizację ukończył bezkonkurencyjny w ostatnim sezonie Słoweniec Peter Prevc. Kot na Vogtland Arenie wręcz latał - w trudnych warunkach uzyskał 140 i 143,5 metra, wyrównując w drugiej serii letni rekord obiektu. Dla Macieja Kota wygrana w Klingenthal była 5 zwycięstwem w 6 starcie cyklu. Tylko raz Polak był drugi - w sumie na 600 możliwych do zdobycia punktów wywalczył 580 i o 229 "oczek" wyprzedził drugiego w klasyfikacji generalnej Niemca Andreasa Wellingera. Na trzecią pozycję w klasyfikacji łącznej cyklu, dzięki drugiemu miejscu w Klingenthal, awansował Kamil Stoch (w sumie 315 punktów). Nieźle w "generalce" wypadli również Dawid Kubacki oraz Stefan Hula, którzy zajęli odpowiednio 13 i 21 miejsce. Nowy trener polskiej kadry wprowadził wiele zmian w zakresie treningu oraz sposobu prowadzenia zawodników. Choć to dopiero sezon letni, to widać, że zastosowane działania przyniosły zamierzony efekt. Maciej Kot w końcu zaczął pokazywać swoje wysokie umiejętności i jeśli tylko przełoży formę na zimę, może stać się prawdziwym dominatorem. Tym razem jego ambicja może mu w tym tylko dopomóc. Cieszy również stopniowe wychodzenie z kryzysu Kamila Stocha. Reszta zawodników też oddaje coraz lepsze skoki. Prawdziwy sprawdzian dla Stefana Horngachera i jego podopiecznych przyjdzie już niebawem. Na dzień dzisiejszy nie ma jednak powodów do zmartwień, a jeśli tendencja wznosząca się utrzyma, możemy mieć naprawdę fajną zimę.



Wyniki ostatniego konkursu LGP w Klingenthal:

1. Maciej Kot (Polska) 283,3 pkt

2. Kamil Stoch (Polska) 254,5

3. Peter Prevc (Słowenia) 253,5

 

Końcowa klasyfikacja LGP 2016:

1. Maciej Kot (Polska) 580 pkt

2. Andreas Wellinger (Niemcy) 351

3. Kamil Stoch (Polska) 315

 

Końcowa klasyfikacja Letniego Pucharu Kontynentalnego:

1. Markus Eisenbichler (Niemcy) 618 pkt

2. Jan Ziobro (Polska) 438

3. Rok Justin (Słowenia) 430



23:55, kaspa225 , Zimowe
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 03 listopada 2016
US Open 2016: Kerber potwierdza klasę, a Wawrinka dobija rannego Djokovicia!

Tak jak już wspominałem, czas nadgonić stracony czas. Pora zatem na tenis w najlepszym wydaniu. Ostatnim turniejem wielkoszlemowym w tym roku był rozegrany we wrześniu US Open. Najlepsi na kortach w Nowym Jorku okazali się Niemka Angelique Kerber oraz Szwajcar Stanislas Wawrinka.

Tradycyjnie zaczynamy od turnieju Pań - Agnieszka Radwańska odpadła z rywalizacji w IV rundzie po porażce z Chorwatką Aną Konjuh (4:6, 4:6). Polka kolejny już raz nie mogła przebić się wyżej w turniejowej drabince, co z pewnością jest dla niej bardzo frustrujące. Takich problemów na tegorocznym US Open nie miała Czeszka Karolina Pliskova - prawdziwa rewelacja na nowojorskich kortach. Pliskova w drodze do wielkiego finału najpierw wyeliminowała starszą z sióstr Williams - Venus, a następnie w półfinale odprawiła do domu Serenę. W decydującym starciu rywalką Czeszki była Angelique Kerber. Niemka polskiego pochodzenia świetnie rozpoczęła ten mecz - konsekwentnie wykorzystywała błędy Pliskovej i wygrała pierwszego seta w stosunku 6:3. Reprezentantka Czech, która debiutowała w wielkoszlemowym finale miała duże problemy z opanowaniem emocji. W drugim secie wszystko się jednak odmieniło. To Pliskova zaczęła swój koncert, a Kerber z piłki na piłkę irytowała się coraz bardziej i tym samym traciła kontrolę nad meczem. Tenisistce z Czech udało się przełamać rywalkę i doprowadzić do decydującej rozgrywki w trzecim secie. Tam jednak swoją klasę potwierdziła Niemka mieszkająca w Puszczykowie. Wygrała trzeciego seta w stosunku 6:4 i do tegorocznego sukcesu w Australian Open dołożyła zwycięstwo w US Open. Warto również wspomnieć, że na Wimbledonie Kerber również dotarła do finału, lecz przegrała tam z Sereną Williams. Zwycięstwo w US Open dało Kerber prowadzenie w rankingu WTA.


Finał kobiet:

Angelique Kerber (GER)-Karolina Pliskova (CZE) 6:3, 4:6, 6:4




W rywalizacji mężczyzn mogliśmy zaobserwować jak na dłoni, w jaki sposób "cyborg" staje się człowiekiem. Novak Djoković, który w świetnym stylu wygrał tegoroczne turnieje Australian Open oraz French Open, a następnie zanotował słabsze występy na Wimbledonie oraz IO, dotarł w Nowym Jorku do wielkiego finału, ale przegrał tam po prostu ze swoim ciałem. Nie chcę tutaj odbierać zasług Wawrince, bo przecież Szwajcar kolejny raz rozegrał świetny turniej, ale na przykładzie Serba dobrze widać, że jest on tylko człowiekiem, który w tym sezonie chyba przekroczył już granice swojej wytrzymałości. Finał rozpoczął się planowo - Djoković prowadził 3:0, ale były to tylko miłe złego początki. Wawrinka w tym czasie nie trafiał w piłkę, odbijał ją kantem rakiety, w ogóle mu nie szło, ale na jego szczęście szybko przypomniał sobie jak się gra w tenisa. Szwajcar odrobił straty i był bliski wygrania premierowego seta, choć przegrywał go już 2:5. Ostatecznie poległ dopiero w tie-breaku. W drugim i trzecim secie Wawrinka był już nieznacznie lepszy. W obu partiach dał się przełamać, ale sam wygrywał po dwa gemy serwisowe rywala, natomiast Djoković zawodził w kluczowych momentach. Ostatni set spotkania miał bardzo dziwny przebieg, bo Djoković nagle zaczął utykać. Wziął 2 przerwy medyczne, wyraźnie się męczył, ale mogło wydawać się, że po prostu udaje i chce wyprowadzić Wawrinkę z równowagi. Szwajcar się denerwował, a także wykłócał z sędzią, bo przerwy medyczne rywala były jego zdaniem niezgodne z przepisami. Początkowo uraz Djokovicia wyglądał jak zwykłe skurcze, ale podczas drugiej przerwy medycznej było wyraźnie widać, że ze stopą Djokovicia dzieje się coś dziwnego. Serb dograł mecz do końca, ale przegrał ostatnią partię 3:6. Tym samym Wawrinka wygrał trzeci turniej Wielkiego Szlema w karierze. Do kolekcji brakuje mu już tylko triumfu w Wimbledonie.


Finał mężczyzn:

Stanislas Wawrinka (SUI)-Novak Djoković (SRB) 6:7, 6:4, 7:5, 6:3




23:28, kaspa225 , Tenis
Link Dodaj komentarz »
środa, 02 listopada 2016
Vuelta Espana 2016: Quintana triumfuje po raz pierwszy!

Tak jak pisałem ostatnio, czas nadgonić aktualizację notek na moim blogu. We wrześniu miał miejsce ostatni duży wyścig kolarski w tym roku - Vuelta a Espania. Najlepszy na hiszpańskich szosach okazał się Kolumbijczyk Nairo Quintana.

Po IO w Rio de Janeiro wielu kolarzy albo odpuściło start we Vuelcie albo przyjechało do Hiszpanii kompletnie bez formy. Ze startu zrezygnował m.in. Rafał Majka, który jak dobrze pamiętamy w Rio sięgnął po olimpijski brąz. Niezwykle emocjonujące zmagania odbywały się w ekstremalnych warunkach. W okresie rozgrywania Vuelty w Hiszpanii panowały niesamowite upały. Poza tym organizatorzy praktycznie w ogóle "nie wypuszczali" w tym roku kolarzy z gór. Nie przeszkadzało to zupełnie wielkiej trójce - Nairo Quintana, Chris Froome oraz Esteban Chaves niemal do końca walczyli o końcowy triumf w wyścigu. Najlepszy okazał się wspomniany już Kolumbijczyk Nairo Quintana z grupy Movistar, który po raz pierwszy w historii wygrał Vueltę. Dla 26-letniego Kolumbijczyka to drugi w karierze triumf w Wielkim Tourze. W 2014 roku był najlepszy na trasach Giro d’Italia. Do tej pory jego najlepszym wynikiem w hiszpańskim wyścigu było 4 miejsce z ubiegłego sezonu (tuż za plecami Rafała Majki). Drugi w klasyfikacji generalnej Brytyjczyk Chris Froome (Sky) stracił do Quintany 1 minutę i 23 sekundy, a trzeci Kolumbijczyk Esteban Chaves (Orica-BikeExchange) 4 minuty i 8 sekund. Czwarty Hiszpan Alberto Contador (Tinkoff) do podium stracił zaledwie 13 sekund. Ostatni 21 etap wyścigu padł łupem Duńczyka Magnusa Corta Nielsena (Orica-BikeExchange). Najlepszym góralem Vuelty został Hiszpan Omar Fraile (Dimension Data), klasyfikację punktową wygrał Włoch Fabio Felline (Trek-Segafredo), łączoną Nairo Quintana (Movistar), a drużynową grupa BMC Racing. Warto wspomnieć, iż przez 1 dzień liderem wyścigu był Michał Kwiatkowski, jednak Polak wkrótce musiał wycofać się z rywalizacji. Ostatnią dużą imprezą kolarską w tym roku były MŚ rozgrywane w Katarze, ale o tym co się tam działo napiszę już niedługo.


Klasyfikacja generalna:

1. Nairo Quintana (Kolumbia/Movistar) 83:31.28

2. Christopher Froome (W. Brytania/Sky) +1.23

3. Esteban Chaves (Kolumbia/Orica) +4.08

 

Klasyfikacja górska:

1. Omar Fraile (Hiszpania/Dimension Data) 58 pkt

2. Kenny Elissonde (Francja/FDJ) 57

3. Robert Gesink (Holandia/LottoNL) 37


Klasyfikacja punktowa:

1. Fabio Felline (Włochy/Trek) 100 pkt

2. Nairo Quintana (Kolumbia/Movistar) 97

3. Alejandro Valverde (Hiszpania/Movistar) 93






wtorek, 01 listopada 2016
Tina Maze oficjalnie zakończyła karierę.

Czterokrotna medalistka olimpijska w narciarstwie alpejskim Słowenka Tina Maze, wbrew wcześniejszym zapowiedziom o powrocie na stok, ostatecznie podjęła decyzję o zakończeniu kariery sportowej.

Jeszcze na początku października gazeta "Kleine Zeitung" pisała, że Słowenka planuje wystąpić w kilku zawodach Pucharu Świata i mistrzostwach globu w St. Moritz.

W Szwajcarii Maze miała bronić tytułów w kombinacji oraz zjeździe. W poprzednim sezonie 33-letnia zawodniczka nie startowała. W 2015 roku poinformowała, że chce rok odpocząć i dopiero wówczas podejmie ostateczną decyzję o swojej przyszłości.

W czwartek zakomunikowała, że jednak nie będzie już więcej startowała w całym cyklu Pucharu Świata. Po raz ostatni pojawi się na stoku 7 stycznia w "domowym" slalomie gigancie w Mariborze.

- Jestem zadowolona z tego, co dotychczas osiągnęłam w sporcie. I już nie odczuwam potrzeby nadal konkurowania z rywalkami na tak wysokim poziomie. Czas na inne sprawy - powiedziała na konferencji prasowej w Solden, gdzie w sobotę 22 października slalom gigant kobiet zainaugurował sezon 2016/17.

Maze to mistrzyni olimpijska z Soczi w gigancie i zjeździe. Cztery lata wcześniej w Vancouver wywalczyła srebro w supergigancie i gigancie. W dorobku ma także dziewięć medali mistrzostw świata, w tym cztery złote. W sezonie 2012/13 zdobyła Kryształową Kulę.


źródło: gazeta.pl



poniedziałek, 31 października 2016
Zmarł Carlos Alberto Torres [*]

W wieku 72 lat zmarł Brazylijczyk Carlos Alberto Torres, kapitan mistrzów świata z 1970 roku - poinformowała stacja telewizyjna SporTV, która zatrudniała byłego piłkarza i trenera w roli eksperta. Przyczyną śmierci był atak serca.

Jako zawodnik był cenionym obrońcą. Zasłynął efektownym golem zdobytym w finale mundialu w Meksyku. "Canarinhos" pokonali w nim Włochów 4:1. Tamta drużyna, w której występował także m.in. Pele, przez ekspertów określana bywa mianem jednego z najbardziej utalentowanych zespołów w historii futbolu, a według niektórych nawet za najlepszą drużynę wszech czasów. Za sprawą wspomnianej bramki w finale MŚ 1970 wielu Brazylijczyków długo jeszcze nazywało go "Kapitanem".

Występował głównie w rodzimej lidze - był zawodnikiem Fluminense, Flamengo i Santosu. Później występował w USA (New York Cosmos, California Surf). Karierę zakończył w 1982 roku. W drużynie narodowej rozegrał 53 spotkania. Później pracował jako trener. Jego ostatnią posadą było stanowisko selekcjonera reprezentacji Azerbejdżanu w latach 2004-05. Podał się do dymisji po przegranym meczu eliminacji MŚ z Polską (0:3). Podczas pojedynku zaczął się awanturować przy linii bocznej i lekko uderzył w twarz sędziego technicznego. Sugerował też, że sędziowie zostali przekupieni.


źródło: gazeta.pl



piątek, 30 września 2016
Tomasz Majewski zakończył karierę!

Po IO w Rio de Janeiro na moim blogu nie często mogliście przeczytać o najważniejszych sportowych wydarzeniach mijających tygodni. Czas nadrobić zaległości. Zaczynam od informacji, która według mnie jest jedną z najważniejszych.

Tomasz Majewski oficjalnie zakończył karierę. Polski kulomiot powiedział dość i już więcej nie zobaczymy go na lekkoatletycznym stadionie w roli zawodnika. Sam Majewski zdradził, że teraz planuje zostać działaczem, po to aby pracować dla dobra lekkoatletyki. Poniżej artykuł z portalu onet.pl o ostatnim już starcie Tomasza Majewskiego.

Dwukrotny mistrz olimpijski Tomasz Majewski 5 września ostatnim startem w Zagrzebiu zakończył po 20 latach zawodniczą karierę. W stojącym na bardzo wysokim poziomie deszczowym konkursie pchnięcia kulą zajął siódme miejsce wynikiem 20,24.

W 66. Memoriale Borisa Hanzekovica (IAAF World Challenge) zwyciężył złoty medalista igrzysk w Rio de Janeiro Amerykanin Ryan Crouse – 22,28. Drugi był Nowozelandczyk Tom Walsh, który ponownie w tym sezonie poprawił rekord Australii i Oceanii rezultatem 22,21.

- To były moje ostatnie oficjalne zawody. Dlaczego w Zagrzebiu? To jeden z najbardziej ulubionych przeze mnie mityngów. Startowałem tu wielokrotnie, atmosfera zawsze była fantastyczna, no a dziś szczególna, bardzo serdeczna, wręcz gorąca mimo chłodu i deszczowej pogody – powiedział PAP Majewski (AZS AWF Warszawa), który 30 sierpnia skończył 35 lat.

- Niebo dzisiaj płakało, ale była tęcza. Wody było więcej, gdyż zawody zorganizowano w centrum Zagrzebia, przy fontannach na skwerze. Stały na bardzo wysokim poziomie. Rzadko się zdarza, by dwóch zawodników miało wyniki powyżej 22 metrów – dodał złoty medalista igrzysk w Pekinie (2008) i Londynie (2012).

Przez lata startów zapracował na uznanie i szacunek rywali. 23-letni Ryan Crouse przyznał, że „wychował się na pchnięciach Majewskiego".

- W 2008 roku igrzyska były dla mnie jeszcze w sferze marzeń, miałem wtedy 15 lat. Bardzo podobała mi się technika Tomasza, w pewnych aspektach wzorowałem się na nim – podkreślił pochodzący z Portland amerykański lekkoatleta.

Walsh, brązowy medalista konkursu w Rio de Janeiro, podziękował Majewskiemu za to, że otoczył go opieką, gdy wchodził do światowej elity.

- Zawsze mogłem z nim porozmawiać, kiedy tego potrzebowałem – wspomniał Nowozelandczyk. Podkreślił, że Polak nie był faworytem konkursów w Pekinie czy Londynie, a jednak je wygrał. To mógł zrobić tylko wybitny zawodnik - ocenił.

Majewski, pytany o najbliższe plany, odpowiedział: "Chcę pozostać przy sporcie i spełniać się w roli działacza. Pierwszy cel – 16 września wygrać wybory na prezesa w Warszawsko-Mazowieckim Okręgowym Związku Lekkiej Atletyki".

Jak poinformował PAP statystyk PZLA Janusz Rozum, Majewski w 20-letniej karierze wykonał 117 ponad 21-metrowych pchnięć kulą w 65 konkursach, natomiast powyżej 20 metrów miał 256 wyników. Po raz pierwszy przekroczył tę granicę 21 czerwca 2003 roku we Florencji (20,09), a 21 metrów – 15 sierpnia 2008 roku w Pekinie w kwalifikacjach do olimpijskiego finału (21,04). Rekord Polski rezultatem 21,95 ustanowił 30 lipca 2009 roku w sztokholmskim parku.


źródło: onet.pl





Od siebie dodam, że oprócz wspomnianych już 2 złotych medali olimpijskich (IO w Pekinie 2008 oraz IO w Londynie 2012) Tomasz Majewski uzbierał cały worek krążków praktycznie z każdej dużej lekkoatletycznej imprezy. Polak zdobył srebro MŚ - w Berlinie w 2009 roku, złoto i brąz ME - w 2010 (Barcelona) i 2014 roku (Zurych), 2 brązowe medale HMŚ - w 2008 (Walencja) i 2012 roku (Stambuł) oraz złoty medal HME - w Turynie w 2009 roku. Panie Tomaszu wielkie podziękowania za tak wspaniały dorobek i pełen bagaż emocji dla kibiców! Teraz życzę szczęścia na nowej drodze zawodowej.


 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 93
Zakładki:
Ulubione